Reise nach Warschau 1941 - artykuł z Dziennika Polskiego

Czyli wszystko co interesujące
Awatar użytkownika
marooda
Starszy redaktor
Posty: 1333
Rejestracja: 2008-12-26, 21:04
Lokalizacja: Kraków

Reise nach Warschau 1941 - artykuł z Dziennika Polskiego

Post autor: marooda » 2009-10-02, 10:36

Dziennik Polski

Magazyny | Magazyn Piątek

2009.10.02

Reise nach Warschau 1941

W 1940 roku JĂźrgen Jost, wysoki oficer Wehrmachtu, został skierowany do Generalnej Guberni.

Przez siedem miesięcy nadzorował pracę urzędu zajmującego się ewidencjonowaniem osób przybywających do Krakowa. Kupił wtedy aparat fotograficzny - drogą leikę III z obiektywem 50 mm. Szybko połknął bakcyla. Utrwalał na kliszy wszystko, co napotkał na drodze, a podróżował do okupowanych miast, kiedy tylko nadarzyła się okazja. Całkiem prywatnie. Turystycznie - jak mówi. Koledzy dziwili się, że podczas krótkich urlopów nie jedzie do domu, tylko do Gdańska czy Łodzi. Po każdej wyprawie kompletował zdjęcia w oddzielnych albumach, opisywał obiekty, czasem dodawał komentarz.
Uwielbiał fotografować ruiny. Zgliszcza, które zostawiła po sobie niemiecka armia. Nie umie wytłumaczyć, dlaczego przestał robić zdjęcia po zakończeniu wojny. Przez sześćdziesiąt lat ani razu nie sięgnął po aparat. Tamtej leiki już nie ma. Chciał ją kiedyś wyczyścić, upadła na podłogę i nie było co zbierać.
W Warszawie był pierwszy raz na początku czerwca 1941 r.
- Do dzisiaj nie wiem - zastanawia się Jost, pytając, czy dolać herbaty - dlaczego ludzie tak bardzo się tam bali naszego munduru. Czmychali po bramach, gdy tylko wyjąłem aparat. Nikt nie chciał zrobić mi na pamiątkę zdjęcia, mimo że grzecznie prosiłem. Odwracali głowy i uciekali jeszcze szybciej. W Krakowie było całkiem inaczej. Wystarczyło skinąć na przechodnia ręką i już miałem ładną fotografię.
Po raz trzeci pojechał do Warszawy trzy tygodnie przed powstaniem. Nadzorował wtedy dostawy żywności dla wojska.
- Polacy wybrali świetny moment do rozpoczęcia walk - pociąga mocniej dym z fajki. - 1 sierpnia nasi pobrali żołd i po południu większość była już na dobrym rauszu. Dlatego na początku odnosiliście największe zwycięstwa.
JĂźrgen Jost przebywał w Warszawie do dwunastego dnia powstania. Chodził po Krakowskim Przedmieściu. Jadł obiady w restauracjach na Nowym Świecie. Pamięta pyszne dania, najbardziej smakowały mu gęsie wątróbki. Strzały było słychać bardzo daleko. Raz tylko zabłąkana kula trafiła niemieckiego oficera, który posilał się na zewnątrz restauracji, przy stoliku pod parasolem. Dostał w tył głowy i w ułamku sekundy jego twarz znalazła się w talerzu z zupą.
Wyglądało makabrycznie. Odtąd Jost wychodził na ulicę tylko w cywilnym ubraniu. Czasem przebiegali koło niego Polacy z opaskami na rękawach i nie wiedzieli, że mają wroga na wyciągnięcie dłoni.
- Wszystko wyglądało trochę inaczej, niż opisujecie, ale dla was powstanie to rzecz święta - mówi z przekąsem. - Zdobyliście jeden budynek, a teraz w książkach stoi, że całą ulicę. Na waszych zdjęciach widać, jak zrywacie niemieckie flagi i wieszacie swoje, ale nigdzie nie ma wzmianki, że po godzinie znów powiewały w tych miejscach nasze.
W styczniu 1945 roku Jost nadzorował ewakuację Niemców z Poznania. Jego bagaże znalazły się w pociągu, który po drodze został zbombardowany. Przepadło kilkanaście albumów ze zdjęciami z Krakowa, Szczecina i Gdańska, z warszawskiego i łódzkiego getta.
Przy sobie miał album fotografii, które wykonał podczas pierwszej wycieczki do Warszawy. Wyjmuje go z regału. Na okładce wciąż wyraźny, mimo upływu czasu, napis "Reise nach Warschau".
Po chwili kładzie na stole niemieckiego orła z inskrypcją "Pamiątka z Warszawy", pięć jadłospisów z warszawskich restauracji i nieotwartą paczkę pierników Wedla. Tych rzeczy nie odstąpi za żadne pieniądze, bo wciąż wzbudzają w nim sentyment. O albumie natomiast może pogadać.
W drzwiach do salonu stanął wnuk. Proponuje cenę: 400 euro. Kulik ma tylko 250. Na poszukiwanie Niemców z powstania wydał już prawie wszystko, co zarobił na wakacjach. Niech będzie, przyzwala JĂźrgen Jost, jeśli to do celów historycznych.

Jan Płaskoń

Prezentowane zdjęcia JĂźrgena Josta i fragment reportażu Jana Płaskonia pochodzą z książki: "Pamiątka z Warszawy"Wydawnictwo Opolmedia Opole 2009

Awatar użytkownika
lipton
Ekspert
Posty: 2572
Rejestracja: 2008-12-29, 16:17
Lokalizacja: Nova Sandecz

Post autor: lipton » 2009-10-02, 12:06

Tak, tak, kolejny dobry Niemiec w Warszawie w '44
Polka na erkaem i granaty... Orkiestra tusz!

ODPOWIEDZ